Ocena dotyczy
Seat XL
Silnik: 1.2 TSI, 105 KM
Rocznik: 2011
Przebieg: 500 km
Autor
Cross
Dodał: 20.09.2011
Jeździ tym autem:
niecały rok
Poprzednie auto:
Nissan Almera Tino 1,8
Średnia ocena





(4,31)

Całokształt





Za 50 kk odezwę się ponownie, na tym etapie nie mogę
wystawić innej noty niż 5+.
Przyznam, że poprzednie auto utraciłem nagle i
niespodziewanie, jednak wybór kolejnego trwał miesiąc, bo
nie musiałem się śpieszyć, więc jazd próbnych miałem sporo,
oj sporo. Do tego urwisy na tylnym siedzeniu nieźle
skatowały poszczególne marki i w demokratycznym głosowaniu,
łącznie z psem labradorem wszyscy zdecydowali o seacie ALTEI
XL.
Silnik
(kultura pracy, elastyczność)





Mimo wielkiej niepewności co do mocy (105 KM)przy małej
pojemności 1,2 dm3 i obawy o elastyczność, jestem miło
zaskoczony. Oczywiście zakup pojazdu poprzedziłem jazdami
próbnymi, ale pełen obraz objawił się gdy zaistniała
możliwość dłuższego użytkowania własnego samochodu. Muszę
przyznać, że jest nieźle. Silniczek od "kosiarki" -
maleństwo, ale z charakterem, pracuje cichutko i daje sobie
radę z tym nieco ciężkim nadwoziem...
Skrzynia biegów





Precyzyjna, sześciobiegowa dobrze współpracuje z jednostką
napędową. Krótki drążek daje możliwość dynamicznej zmiany
kolejnych przełożeń. W porównaniu z "mulastym" Nissanem z
metrowym lewarkiem nie ma trudności ze znalezieniem biegu. W
końcu żona przekracza trzeci bieg...
Układ jezdny





Doskonale wybiera poprzeczne nierówności. W końcu polskie
drogi nie powodują u mnie poluzowania licznych plomb w
zębach. No cóż zawieszenie jest na razie nowe, więc wszystko
okaże się po przejechaniu 50 kk. Wspomaganie kierownicy jest
wyraźnie selektywne i pracuje bez zarzutu. Póki co nie było
okazji wykorzystać wszystkich systemów bezpieczeństwa i oby
tak pozostało...
Widoczność





I tu pojawi się kilka krytycznych uwag. Słupki A
przeogromne, więc zasłaniają hektar widoczności. Chowają się
w nich wycieraczki lecz ponoć w zimie lubią się pochować na
dobre, szczególnie przy dużym mrozie. Jazda na wstecznym to
porażka (myślę tu o żonie), na szczęście czujnik parkowania
sprawuje się tak jak powinien i znacznie ułatwia cofanie.
Ergonomia





Prostota, prostota i jeszcze raz prostota, czyli...-
doskonale!!! I to właśnie lubię. Te wszystkie bajeray,
lampki, pstryczki, przełączniczki, guziczki i duperelki
zapakowane w inne zbajerzone samochody, doprowadzają
kierowców do szewskiej pasji i np. przy próbie włączenia
klimatyzacji trzeba się zatrzymać przy poboczu bo żeby
trafić w konkretny przycisk należy sobie odpuścić jazdę (bez
żony ani rusz, a w Seacie ALTEA pełna intuicja...
Wentylacja i ogrzewanie





Cichutko, wydajnie i skutecznie. Ja mam wersję dwustrefową,
więc skończyło się wzajemne bicie po łapkach, gdy żonie było
za zimno a mi za gorąco. Pasażerowie na tylnych siedzeniach
również zadowoleni, a gdy rozrabiają to zimny chuch z
nawiewów ulokowanych pod siedzeniami skutecznie chłodzi
emocje.
Przestrzeń
kierowcy i pasażerów





Masa miejsca dla wszystkich. I tu muszę przyznać, że w
porównaniu z poprzednikiem czyli Nissanem Tino, miejsca jest
tak samo dużo, a może nawet więcej. Do tego przepastny
bagażnik, którego przestrzeń można powiększyć poprzez
przesunięcie tylnych foteli w przód. W każdym razie każdy z
podróżników tego wózka może się swobodnie przeciągnąć w
każdym kierunku, choć jazda wcale nie męczy, więc nie ma
takiej potrzeby.
Wyciszenie





Jak wcześniej wspomniałem, silnika nie słychać wcale, w
końcu jednostka o pojemności 1,2 dm3 (czyli od kosiarki do
trawy) pracuje tak cicho, że chwilami zastanawiam się, czy w
ogóle jeszcze jest tam gdzie powinna. W końcu mogę swobodnie
słuchać ulubionej muzyki z całkiem niezłego audio. Z
zewnątrz odrobinę słychać szum powietrza pow 100 km/h i z
lekka dają znać o sobie opony, ale to kwestia ich jakości,
choć i na te z wyposażenia fabrycznego nie ma co narzekać...
Ekonomiczność





No tego jeszcze dokładnie nie wiem, bo poza dłuższą drogą z
salonu do miejsca zamieszkania, na razie bryczka pracuje w
trybie miejskim i tu lubi sobie łyknąć ok. 8l/100km, co jest
wynikiem złym, ale też nie powala na kolana. W tej jedynej
dłuższej trasie jaką autko przejechało, komp wskazywał
poniżej 5l/100km, ale to nie jest wiarygodnym wynikiem.
Sprawdzę to na dłuższych trasach połączonych z tankowaniem,
a czym nie omieszkam poinformować w kolejnej opinii. Nic nie
mogę powiedzieć na temat ceny napraw i przeglądów - w końcu
mam na liczniku dopiero 500 km - ha, ha, ha...
Raport spalania
- Minimalne średnie spalanie:
- 7,0 l/100km
- Maksymalne średnie spalanie:
- 8,0 l/100km
- Minimalne spalanie przy oszczędnej jeździe na długiej trasie:
- 4,9 l/100km
- Średnie spalanie
- 6,6 l/100km
Stosunek jakość/cena





I tu muszę się rozpisać, bo SEAT dodając super wyposażanie
obniżył cenę. W pakiecie COPA z silnikiem 1,2 TSI masz
alusy, halogeny z opcją doświetlania zakrętów, specjalne
siedzenia i tapicerkę, multifunkcyjną kierownicę,
climatronic dwustrefowy i kilka innych drobiazgów
umilających jazdę, których nie dostaniesz w innym
samochodzie w tej klasie. No i zniżki dla niektórych grup
zawodowych. Czułem się jak w dniu Świętego Mikołaja...
Niezawodność
drobiazgi





Tu się nie popiszę grafomaństwem bo na razie nic nie
skrzypi, nic nie stuka, wszystko się włącza i wszystko
działa, to rewelacje towarzysząca nowym autom. Choć znam
marki, które po wyjeździe za bramę fabryki potrzebuję lawety
do kontynuacji dalszej trasy...
Niezawodność
poważne usterki





No i co mam tu napisać..? Miód na sercu...
Co najbardziej Cię zaskoczyło pozytywnie w tym aucie ?
Silnik: Przy ograniczonych środkach, wybrałem silnik 1,2 TSI, przy czym obawiałem się, że będę zmuszony cierpieć katusze będąc wyprzedzanym przez TICO, ale tu jest niespodzianka... - może nie jest to jaguar, ale 105 konna jednostka w postaci silniczka od kosiarki, rodzi sobie bardzo dobrze i ciągnie od samego dołu. A jak ktoś zamierza driftować, to musi parę tysiączków dorzucić i kupić 1,4 TSI, ale to już nie moja bajka - pozdrawiam i życzę sobie i wam mocy oraz pozytywnych emocji...





